Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skuteczność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skuteczność. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 maja 2017

Biotebal rzęsy XXL.


Dzięki Wizaż.pl miałam okazję przetestować Serum Pobudzające wzrost rzęs. Biotebal rzęsy XXL. Przeczytać możemy, że to specjalistyczne serum już po 3 tygodniach stosowania zapewnia efekt pięknych, zdrowych i długich rzęs. W serum zastosowano specjalną formułę Inno-BiBiotin. Produkt zawiera bimatoporost czyli najskuteczniejszy składnik pobudzający wzrost rzęs, hamujący ich wypadanie. Biotyna - witamina H działa korzystnie na stan włosów i ich wzrost. Pantenol - prowitamina B5 odgrywa ważną rolę w pielęgnacji włosów nadając im połysk oraz miękkość. Pogrubia włókno włosa, wygładza i chroni przed uszkodzeniami. Polisacharydy zatrzymują wodę więc uzyskujemy efekt natychmiastowego oraz długoterminowego nawilżenia. Zmniejszają się nierówności powierzchni brwi i rzęs. Ekstrakt ze świetlika lekarskiego dobroczynnie działa na okolice oczu. Koi, nawilża, zapobiega podrażnieniom oraz zmniejsza oznaki zmęczenia. Peptydy wywołują efekt gęstszych i mocniejszych rzęs. Tu zawarty jest specjalnie wyselekcjonowany peptyd - Biotinoy Tripeptide -1 wzmacniający włókna włosa. Ekstrakt z pestek dyni, który wzmacnia rzęsy zapobiegając ich wypadaniu. Dodajmy jeszcze, że serum jest przebadane dermatologicznie i okulistycznie. Dobrze jest tolerowany przez skórę i spełnia wymagania testu kompatybilności ze skórą atopową, szczególne wrażliwą oraz łatwo ulegającą podrażnieniom. Bezpieczny dla osób noszących szkła kontaktowe. Biotebal rzęsy XXl nie powinien być stosowany przez kobiety w ciąży, karmiące piersią, w trakcie chemioterapii oraz w wieku poniżej 18 lat.


O czym możemy dowiedzieć  się z ulotki ? Skuteczność potwierdzona badaniami (badania aplikacyjne na grupie 25 kobiet oraz aparaturowe na grupie 10 kobiet przez okres 12 tygodni)
- wydłużenie rzęs u 76% badanych
- zagęszczenie rzęs  u 68 % badanych
- pogrubienie rzęs u 56% badanych
- wzmocnienie rzęs u 68% badanych
- stymulacja odrastania rzęs u 68% badanych
- komfort precyzyjnej aplikacji u 88% badanych
- satysfakcja z wydajności produktu u 92% badanych
Sposób użycia: Na czystą i suchą skórę aplikujemy niewielką ilość preparatu. Robimy to jednym pociągnięciem aplikatora i nie powtarzamy. Możemy stosować również na brwi. Nakładamy raz dziennie na noc - codziennie przez 3 do 8 tygodni a później 2, 4 razy w tygodniu dla podtrzymania efektu. 



Coś o bezpieczeństwie. Wcześniej wymieniałam bimatoprost. Może on powodować zaczerwienienie oczu, swędzenie, uczucie dyskomfortu lub suchości. Należy wtedy przerwać stosowanie na okres 5-7 dni. Jeżeli oczywiście objawy nie ustąpią to należy wybrać się do lekarza. Przy dłuższym stosowaniu w miejscu aplikacji może dojść do ściemnienia skóry powiek. W większości przypadków efekt ustępuje po zaprzestaniu stosowania. 

Na wstępie przyznam się, że dość sceptycznie podeszłam do kolejnej odżywki do rzęs. Nie jest to pierwszy produkt tego typu jaki używałam i sądziłam, że efekt będzie znikomy (jak zawsze). Przynajmniej nie będzie taki jak ja oczekiwałam. Tu zaskoczenie było duże, gdyż już po paru zastosowaniach widziałam różnicę. Nie tylko rzęsy zaczęły mi rosnąć, ale stały się sztywniejsze. Dodam, że zaczęły mniej wypadać co widać było na płatku do zmywania makijażu. Efekt jaki uzyskałam po miesiącu stosowania to : długie, grubsze rzęsy i ciemniejsze. Cieszę się ogromnie, choć ukrywać nie będę, że stresuje mnie jak je pomaluje. Dziewczyny pytają się gdzie robiłam rzęsy, gdyż mam bardzo naturalny efekt. Tłumaczenie, że to naturalne i dzięki Biotebal stało się już częścią spotkań ze znajomymi. By nie było tak kolorowo z przykrością muszę stwierdzić, że gdy używałam serum codziennie zaczęły mnie boleć oczy. Zmieniłam więc podejście i używałam produktu co drugi dzień. Efekt znakomity a skutek uboczny u mnie zniknął. Czym więc wyróżnić się może Biotebal rzęsy XXL od innych produktów? Jak dla mnie skutecznością i tym, że efekt mam w końcu taki jaki sobie wymarzyłam. Na koniec powiem wam szczerze, że mając do wyboru sztuczne rzęsy a Biotebal to wybieram Biotebal :) Pozdrawiam 

poniedziałek, 27 lutego 2017

Kneipp - rozkoszne przyjemności

" Natura obficie obdarowała nas wszystkim, czego potrzebujemy dla naszego zdrowia"
                                                                                                                    Sebastian Kneipp


Zaczęłam dziś od cytatu, który znalazłam na opakowaniu olejku do masażu Diabelski Pazur. Nie wiem czemu, ale wywołał u mnie uśmiech. Wywołał wspomnienie z dzieciństwa jak u babci na działce zrywałam z kuzynem główki maku i robiliśmy z nich grzechotki. Biegaliśmy za babcią i namiętnie grzechotaliśmy tak długo, dopóki nas nie pogoniła. O łapaniu żab i wkładaniu rodzicom za bluzki już nie wspomnę :) W gruncie rzeczy to były genialne czasy beztroski i odkrywania tego co drzemie w naturze. Zbieranie polnych kwiatów, picie wody prosto ze strumienia górskiego czy bujanie się na konarach dużych drzew będzie wspomnieniem, które sprawi, że na chwilę się zatrzymam. Dlaczego o tym piszę? Gdyż takie odczucia wywołały u mnie produkty Kneipp.

Zazwyczaj tego nie robię ale chciałam jeszcze wam podać krótką filozofię marki : Jest oparta na ochronie środowiska i zasobów naturalnych (Brawo). Angażuje się w działania na rzecz ludzi i zwierząt (Jeszcze większe Brawo). Nie posiada olejów parafinowych, silikonowych i mineralnych a za to posiada roślinne czynniki pielęgnacyjne. Jak to miło gdy ktoś idzie w jakość a nie ilość i zysk. Inni powinni brać przykład !

Przechodząc jednak już do samych produktów to przedstawiam wam Olejek do masażu - Diabelski Pazur : 


Olejek ma koić i odprężać a do tego lekko rozgrzewa (również sytuację). Zawiera ekstrakt z diabelskiego pazura, olejek kajeputowy, słonecznikowy, migdałowy oraz witaminę A i E. Sądzę, że działanie witamin znacie oraz olejku słonecznikowego. Napiszę tylko, że ekstrakt z rośliny diabelskiego pazura używany jest w kosmetyce do pielęgnacji po aktywnościach sportowych a olejek kajeputowy ma działać odprężająco.

Jeżeli o mnie chodzi to ubóstwiam ten olejek. Działa na mnie i na moje zmysły rewelacyjnie. Skóra po nim jest bardzo delikatna. Olejek nie przetłuszcza jej i co ważne ładnie się wchłania. Po masażu jestem bardzo ale to bardzo zrelaksowana. Jeżeli chodzi o samo użycie to jest oszczędny. Mała ilość starcza na dużą powierzchnię. Więcej podał mi mąż, twierdząc, że już innych olejków używać nie będzie do masowania mnie. Jego ręce nie ześlizgują się, zapach jest dla niego przyjemny i nie wkurza go, że wszystko się lepi. Tak użyłam wyrazu wkurza, gdyż to jego słowa :) Wiecie a jak mąż zadowolony to i masaż z przyjemnością zrobi :) Ja mogła by leżeć tak godzinami i czuć delikatne ciepło na swojej skórze. 

Przejdźmy do Aromatycznego płynu do kąpieli - Radosna chwila relaksu. Do wanny wlewamy płyn (ilość to napełniona zakrętka do znacznika), woda między 36 a 38 stopni C i mamy gotową relaksującą kąpiel :) Zacznę od niby minusa, że woda jest czerwona i istnieje obawa o osad na wannie. W moim przypadku po kąpieli spłukałam gorącą wodą i nie było tego problemu. Za to był inny :) Nie doczytałam etykiety (tak się śpieszyłam) i nalewając płyn starłam dłonią resztkę i dotknęłam ubrania. I co ? I piękna czerwona plama :) Całe szczęście to tylko domowy fatałaszek ale ostrzegam na przyszłość. Czytajmy etykiety. 


Płyn dał mi coś co lubię czyli trwałą pianę. Może to błahostka ale dla mnie piana, która utrzymuje się to ogromna przyjemność podczas kąpieli. Mało spotykany i mocno wonny, odprężający zapach pozwolił mi odetchnąć po ciężkim dniu w pracy. Taki odpoczynek to genialna sprawa, w szczególności gdy tego czasu mamy niewiele. Olejki z czerwonego maku i konopi wpłynęły dobroczynnie na moje samopoczucie. Mogłabym siedzieć w wannie godzinę, gdyby nie przewidywany czas takiej kąpieli to 15-20 min. 

Skóra przyjemna w dotyku, stress odszedł w siną dal a w sypialni mąż czekał z olejkiem do masażu :) No czego chcieć więcej :)