poniedziałek, 27 czerwca 2016

K2r Colour Catcher

#zlapKolor #RekomedujTo


Chusteczki Colour Catcher K2r mają za zadanie: 
  • Umożliwić pranie różnych kolorów
  • Sprawić, że ubrania dłużej wyglądają jak nowe
  • Skrócić czas poświęcony na sortowanie prania
  • Ograniczyć liczbę prań


Sposób użycia: 
  • Umieść chusteczkę (chusteczki) w bębnie pralki przed włożeniem prania.
  • Dodaj środek do prania i uruchom pralkę.
  • Chusteczkę (chusteczki) i ubrania wyjmij natychmiast po zakończeniu prania. 


Mądre pranie z Colour Catcher K2r: 
  • Mniej sortowania co wiążę się z mniejszą liczbą prań.
  • Oszczędność wody, energii i czasu.
  • Chusteczki oraz opakowanie są biodegradowalne i nadają się do recyklingu.
  • Produkt nie uwalnia substancji chemicznych do wody.
  • Certyfikat FSC gwarantuje, że surowce użyte do produkcji chusteczek pochodzą z odpowiednich źródeł.


Ważne: 
  • Pierz w niskiej temperaturze. Dzięki temu ubrania zachowają intensywne kolory.
  • Ustawiaj niskie obroty podczas wirowania. Włókna zachowają dłużej swoją pierwotną strukturę. 
  • Używaj woreczków do prania. Chronią delikatne tkaniny przed zniszczeniem.
  • Pierz zgodnie z instrukcją podaną na metce. 


Teraz przejdźmy do skuteczności. 
Wykonałam 3 różne testy na chusteczkach. Pierwszy i drugi całkowicie spokojnie, ale trzeci był dla mnie bardzo nerwowy. Jednak po kolei. 

Test 1. Pranie ubrań w większości ciemnych. Temperatura prania to 40 stopni i wykorzystane kapsułki do prania. Już nie pamiętam kiedy używałam proszków. Byłam pewna, że nic farbować nie będzie. W końcu zawsze tak prałam i obawiać się nie miałam o co. Jednak gdy wyjęłam chusteczkę z pralki aż mnie zmroziło. Na początku zastanawiałam się czy to brud, czy rzeczywiście ubrania puszczają kolor. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Oglądałam tę chusteczkę chyba z 10 min. Odczułam ulgę, że nic białego przypadkiem się tam nie zaplątało. Co korzystnego zauważyłam? Otóż ubrania ciągle miały swój kolor. Wcześniej zazwyczaj wyciągałam je bardziej blade i przytłumione. Efekt... hmmm i tu ciężko określić, gdyż nie było to coś co by mnie zachwyciło. Jeżeli miała bym stosować chusteczki Colour Catcher dla osiągnięcia takiego efektu to odpuściłabym. Szkoda pieniędzy. Jednak byłam świadoma, że używa się ich w łączeniu kolorów, omijając segregację. Zabrałam się do testu drugiego. 


Test 2. Tym razem w pralce ( ta sama temp i kapsułki do prania), wylądowały ubrania jasne. Tu byłam pewna, że kapsułka wyjdzie biała jak weszła do pralki. W końcu białe nie farbuje. Białe to białe i tyle. A jednak znów takie mylne przeświadczenie. Tu byłam bardzo pozytywnie zaskoczona! Ubrania nie były poszarzałe. Poszarzała została chusteczka a ubrania białe jak nigdy wcześniej. No to mi się podoba. Jeżeli miała bym teraz wybierać jak wolę prać to do białego chusteczki całkowicie się sprawdziły. Może w końcu przestanę bać się białych ubraniach. Teraz mam pewność, że ubiorę je więcej niż raz, oraz że po praniu będą nadawały się do noszenia a nie do wyrzucenia. Tu dla chusteczek Colour Catcher całkowite TAK. 



Test 3. I tu wyjdzie cała prawda na jaw jak przyciągają chusteczki K2r kolory. Test ciężki dla nich ale to jedyny sposób aby móc im zaufać. Biała bawełniana koszulka + 2 chusteczki Colour Catcher (musiałam dać dwie gdyż do jednej zaufanie kiepskie jak na tą chwilę) + 100% farbująca czarna sukienka. Jak do tej pory musiałam wstawiać pralkę tylko z nią. (Prać ręcznie nie cierpię). Pralka ustawiona zgodnie z metką i czekamy :) 


I jak? Efekty widać na zdjęciu poniżej. Sama nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Olśniewająca biel koszulki znikła. Całe szczęście nie testowałam na większej ilości ubrań bo serce by mi pękło. 


Podsumowując: Colour Catcher znakomicie sprawdza się gdy chcemy ochronić biel przed szarością. Przyznam, że w teście numer 2 byłam zachwycona. Jeżeli natomiast chcemy stosować je zgodnie z przeznaczeniem i mieszać kolory...hmmm odradzam i mówię to z ogromną przykrością. Komentarz większy sądzę, że jest nie potrzebny wystarczy spojrzeć na zdjęcie. Pozdrawiam 





wtorek, 14 czerwca 2016

Somersby - Lord zaprosił nas do wspólnej zabawy :)

#OdkryjSomersby


Somersby to marka napoju piwnego pochodząca od koncernu Calsberg Polska. Ma 4,5% zawartości alkoholu. Somersby składa się z 45% piwa i 55% napoju o smaku jabłkowym. Do tego syrop glukozowo - fruktozowy, aromaty, regulator kwasowości - kwas jabłkowy i cytrynowy, substancja słodząca - sukraloza oraz konserwująca - sorbinian potasu. Przez skład przeszliśmy więc najtrudniejsze za nami :) 

Sposób podania (najkorzystniejszy ) :) 


Wybaczcie, że szklanki tego typu ale innych nie posiadamy :) I nie zmienia to faktu, że goście zadowoleni :) 



Lord Somersby - idealny w każdej sytuacji :) 



Co sądzimy z mężem na temat Somersby? Ja jestem maniaczką piw smakowych. Im słodsze tym lepsze :) Mąż natomiast w słodkości nie gustuje i tu Somersby przypadł mu do gustu ogromnie. Co nas zaskoczyło? Somersby całkowicie różni się smakiem od tego typu napojów będących na rynku. Podchodzi bardziej pod starą klasyczną oranżadę a nie pod piwo. Idealnie gasi pragnienie nawet w największe upały. Tu zrobił nam się mały problem gdyż zauważyliśmy, że przestaliśmy go traktować jak piwo a bardziej jak napój. Zapominając zupełnie, że to jednak alkohol. Idealnie schłodzone Somersby, kostki lodu, musowanie bąbelków  sprawia, że możemy go pić bez końca. Niezapomniany smak, niezapomniane przeżycie. U mnie na pewno nie będzie na pierwszym miejscu, ale mąż ( i jego kumple) przekonali się, że jest inna alternatywa dla piwa niż klasyczne :) 


https://web.facebook.com/SomersbyPoland/?fref=ts

http://www.somersby.pl/main/






Oriflame - The One - Lip Sensation Matte Mousse




Tu rozpisywać się o firmie nie będę. Oriflame większość zna, ale czy zna Matowy Muss do ust? Ja miałam okazję dzięki Wizaż przetestować kolor Raspberry Cloud. Na zdjęciu tego nie widać, ale uwierzcie mi, że na ustach zrobił się matowy :) Na początku byłam strasznie wystraszona kolorem. Lubię tego typu odcienie, ale ten wydał mi się za wściekły. Całe szczęście, gdy zrobił się matowy lekko zmienił odcień i sprawił, że go pokochałam. Jednak, co mnie dość zasmuciło to trwałość. Przyzwyczajona jestem do Tintów (szczególnie te  z Bell uwielbiam - tanie, trwałe i nie wysuszają ust). Tutaj pierwsza poprawka musiała nastąpić po kawie, gdyż muss został na filiżance... jest to dla mnie strasznie denerwujące ;/ Nic nie jedząc i nie pijąc spokojnie wytrzymuje około 2 godzin. Aplikacja. I kolejny raz się zawiodłam, gdyż jak dla mnie dość mało wygodna. No tak wyszło na jak, że makijaże to ja lubię robić szybko a nie się guzdrać :). Jednak plus można znaleźć w konsystencji. Rozkłada się ładnie i równomiernie (moim pędzelkiem :) ), szybko kolor pokrywa usta. Jedna warstwa całkowicie wystarcza abyśmy były zadowolone. Tu muszę oddać Oriflame pokłony za matowość musu. Jak do tej pory jest to najlepszy produkt matowy do ust, jaki posiadałam. Matowe kredki a w szczególności ( Golden Rose - matte lipstick crayon) to mały pikuś w porównaniu do produktu Oriflame. I ostatnia już pochwała za coś dla mnie również bardzo ważnego, czyli nawilżenie ust. Produkt dobrze nawilża usta przez wiele godzin. To by było na tyle :) Ogólnie powiem wam, że dla kolorów i tego cudo matowego wyglądu warto kupić i urozmaicić nasz makijaż. Pozdrawiam




Allerco - Emolienty - Mama też może skorzystać :D

#Allerco #DbaODelikatnaSkore #Od1dniaZycia #AllercoEmolienty



Witam wszystkich :)

Tym razem do testowania przyszły mi produkty Allerco. Ukrywać nie będę, że bardzo się cieszę, gdyż wszelkie produkty do skóry atopowej są u nas w domu szalenie potrzebne. Dodam jeszcze, że, mimo iż jest tego typu wiele produktów na rynku to nie wszystkie są w stanie spełnić nasze oczekiwania. Akurat ta grupa produktów jest przeze mnie mocno sprawdzana, gdyż są to produkty też dla dzieci. A na początek, do czego już pewnie moi mili przywykliście nieco informacji wstępnych.





Skąd się wzięło Allerco?
Otóż jest to seria produktów stworzona przez firmę: PHARMENA S.A. (W skrócie o firmie: spółka biotechnologiczna, której głównym obszarem działalności jest opracowywanie i komercjalizacja innowacyjnych produktów. Co ciekawe to, że produkty powstają w oparciu o opatentowaną fizjologiczną i naturalną substancję czynną 1-MNA. Dodam, że jest to nasza rodzima, polska firma mieszcząca się w Łodzi. A jak jesteście zainteresowani to zapraszam na: http://pharmena.eu/ )
Allerco są to produkty zawierające Molecule REGEN7, czyli aktywną cząsteczkę pochodzenia witaminowego. Jej zadaniem jest działanie regenerujące oraz ochrona przed powstawaniem podrażnień. Produkty, jakie możemy odszukać w Allerco to: kostka myjąca, krem ochronny przeciw odparzeniom, emulsja do kąpieli, żel myjący, balsam do ciała, krem emolientowy nawilżający, krem emolientowy natłuszczający oraz szampon nawilżający. ( Więcej informacji na temat Allerco Emolienty znajdziecie tu: http://www.allerco.pl/ .

Wróćmy do produktów testowanych:



Allerco Emolienty Krem Przeciw Odparzeniom: Przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry dzieci i niemowląt (bez ograniczeń wiekowych). Hipoalergiczny, bezzapachowy ma na celu chronić przez odparzeniami. Za zadanie ma działać kojąco, zmiękczająco oraz wspomagać i przyśpieszać regenerację naskórka. Przywraca skórze naturalną równowagę, komfort, zmniejsza jej zaczerwienienie i napięcie. Wskazania? Skóra atopowa, wrażliwa, sucha, skłonna do podrażnień oraz alergii. Od pierwszego dnia życia.



Allerco Emolienty Emulsja Do Kąpieli: Skuteczna i delikatna pielęgnacja skóry dziecka. Nie zawiera substancji zapachowych a zawiera witaminę E, olejek makadamia, gliceryny. Jest unikalnym połączeniem Molecule REGEN7 i składników ochronno-pielęgnacyjnych. Emulsja dodana do kąpieli ma przynieść ukojenie, nawilżyć skórę, wygładzić naskórek. Ma zmniejszyć napięcie skóry, jej suchość oraz szorstkość. Pozostawia ją przyjemną i delikatną w dotyku. Przeznaczona jest do skóry atopowej, suchej, skłonnej do podrażnień i alergii. Polecana dla każdej grupy wiekowej a w szczególności dla dzieci i niemowląt.



Co ja sądzę na temat tych produktów? Doszliśmy do opinii końcowej :)

Zacznijmy od Allerco Emolienty Krem Przeciw Odparzeniom: Tu pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że efekty po użyciu kremu było widoczne natychmiast. Najpierw można było zauważyć, że dziecko przestaje marudzić. Każda mama wyczuje, kiedy dziecku jest lepiej. Jaki z tego wniosek? Pieczenie, swędzenie musiało zostać mocno złagodzone. Po ok 30 min widoczne były już efekty w naskórku. Skóra zaczęła przybierać prawidłową barwę, a ogniska czerwoności ustępować. Wysypka związana z odparzeniem stała się dużo bardziej łagodna. W następnym dniu śladu po odparzeniu brak. Ja wiem, że jest dużo produktów na rynku, które tak działają, ale co wyróżniło pozytywnie Allerco? Bez problemu odmyłam ręce po kremie :D Każda mama wie, co to za męczarnia jak pod paznokcie wchodzi biała maź i mimo litrów wody, mydeł ciężko jest ją usunąć. Allerco bardzo szybko się wchłania, nie zalepia skóry a wnika w nią. Stąd i problem z odmyciem rąk nie jest już problemem. Może i dziwnie zabrzmi, ale jak macie suche ręce to krem na odparzenia zdziała wam cuda :) A jak walczycie z suchymi piętami, to wsmarujcie sporą ilość na noc, potem skarpetki bawełniane i rano same nie poznacie swoich stópek. Taka mała to była dygresja, gdyż nikt nie powiedział, że krem na odparzenia ma być tylko na odparzenia.  Ponieważ przez ostatni tydzień panowały upały mogę z całą dumą powiedzieć, że stosowany profilaktyczne krem przeciw odparzeniom cudownie chroni pupy naszych maleństw przed szkodami związanymi z noszeniem pieluszki :)

Allerco Emolienty Emulsja Do Kąpieli: I tu z początku miałam problem z produktem. Ponieważ do tej pory moje doświadczenie z emulsjami do kąpieli (emolienty) były takie, że dno wanienki, wanny było strasznie śliska. Natomiast skóra po kąpieli bardzo gładka. Po wypróbowaniu Allerco sytuacja była inna i wydawało mi się, że gorsza. Woda oprócz mętnego białego koloru nie dawała uczucia nawilżenia. No niby plus, bo w wannie starszy syn nie jeździ jak na łyżwach, ale odnosiłam wrażenie, że produkt nie skuteczny. Całkowicie wyszłam z takiego rozumowania po 3 kąpieli. Skóra dzieci zupełnie inna. Nawilżona a nie tylko oblepiona od zewnątrz. Co mi się spodobało najbardziej? Dzieci nie pocą się tak tragicznie jak po innych Emolientach do kąpieli. Jak ja mogłam być taka głupia i wierzyć, że natychmiastowy efekt w tym przypadku będzie dobry. Nie olśniło mnie wcześniej, że skóra tłusta to, co innego niż nawilżona. W końcu wszystkie koleżanki polecały mi tylko Oilatum.... drogi? Nie ważne, skuteczny mówiły. W aptekach to samo. Kochane ja teraz wzbogacona o doświadczenia z Emulsją Allerco stanowczo mówię - Allerco pobija wszystkie inne i sprawia, że skóra jest nawilżona, delikatna i chroniona. Ukrywać też nie będę, że dzięki niej całkowicie zrezygnowaliśmy z kremów nawilżających, bo Emulsja sprawiła, że uzyskaliśmy to, co chcieliśmy. Jaki jest plus testowania tego typu produktów dla niemowląt? Moja skóra również skorzystała. To będzie najlepsze lato w moim życiu, gdy z dumą wyjdę na plażę. Widać różnicę i to ogromną... Po co mi kremy? Po co mi balsamy? Podrażniona skóra po depilatorze? Buahahaha no co wy :)  W portfelu więcej kasy a skóra dostaje podczas kąpieli to, czego potrzebuje :) Ps. Sprawdziłam też jak maszynka reaguje na taką kąpiel... i co? Nie zapycha jej, gdyż woda nie jest tłusta :)



Dziękuję Streetcom za możliwość testowania :) Pozdrawiam
Chcesz działać ze Streetcom? Zapraszam: 
https://ekspert.streetcom.pl/pl/secured/user/share-registration/16159e515f9c9c32e42ac94846903482

czwartek, 28 kwietnia 2016

Le Petit Marseilliais

#amasadorkaLPM


                                                   
Witam :)
Standardowo zacznijmy od informacji wstępnych.

Le Petit Marseillais ( czyt. ly peti marseje), pochodzi ze słonecznej Prowansji. Miejsce, w którym zdumiewają kolory, zapachy, składniki a w południowym słońcu dojrzewają drzewa migdałowca oraz kwitną sady pomarańczy. Urokliwe gaje oliwne, pola lawendy, słoneczników oraz cytrusy są inspiracją LPM. Czerpią z całego bogactwa matki natury, dobierają najbardziej wartościowe składniki i łączą je w produkty o oryginalnych właściwościach, zapachach i konsystencji. Tradycja firmy sięga XII w., kiedy w Marsylii rozpoczęto produkcję "Mydła Marsylskiego". Produkt ten zyskał bardzo szybko popularność w całej Francji, dzięki swoim właściwościom pielęgnującym. Logo firmy inspirowane było historią małego chłopca, który sprzedawał w Marsylii ww mydła.

Czy wiecie, że:
Mydło Marsylskie aby mogło nosić swoją nazwę to musi zawierać aż 72% oliwy z oliwek!

Co Le Petit Marseillais posiada w swojej ofercie?












Więcej na temat produktów:  http://www.le-petit-marseillais.pl/

Przejdźmy teraz do paczki #ambasadorkaLPM


W jej skład wchodzą:

Olejek do mycia: Olejek Arganowy i Kwiat Pomarańczy



Ma nie tylko oczyszczać skórę ale i ją pielęgnować. Pozostawia skórę odżywioną ale i jedwabiście miękką. Idealny również dla skóry suchej oraz skłonnej do podrażnień. Dzięki witaminom i lipidom zawartym w naturalnym składzie produktu jest możliwość odbudowania warstwy ochronnej już podczas pierwszej kąpieli. 

Krem do rąk: Masło Shea, Aloes, Wosk Pszczeli



Za zadanie ma regenerować zniszczoną i przesuszoną skórę. Szybko się wchłania nawilżając tym samym górne warstwy naskórka. Przynieść ma tym samym natychmiastową ulgę. 



Co o nich sądzę? 

Zacznijmy od Olejku LPM: Oleista i dość gęsta konsystencja bez problemu rozprowadza się na skórze. Efekt przy tym jest taki, że otula każdy kawałek naszego ciała delikatną powłoką (wrażenie jakby otulał nas jedwab). Lekko się przy tym pieni co pobudza nasze zmysły. Naprawdę super uczucie i milion razy lepsze od tradycyjnych żeli po prysznic. Mieszanka olejku arganowego i kwiatu pomarańczy tworzy bardzo charakterystyczny lekko energetyzujący zapach. Jest on potem jeszcze długo wyczuwalny na naszej skórze. Produkt łatwo się spłukuje, aczkolwiek zostawia na nas jakby delikatną warstwę (tak jakbyśmy użyli kremu nawilżającego). Efekt po użyciu jest więc również namacalny, gdyż skóra staje się bardziej jedwabista. Spokojnie możemy użyć małej ilości olejku. Sprawia to, że produkt staje się bardziej ekonomiczny. Ciężko jednak jest się powstrzymać od małej ilości, gdyż uczucie rozprowadzania go na ciele jest cudowne. Jeden minus jaki zauważyłam i aby być do końca szczerą muszę o nim napisać. Jeżeli wasza skóra jest tak wrażliwa jak moja odpuśćcie sobie używania go zaraz po ogoleniu nóg. Skóra piecze i jest momentalnie podrażniona. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ja bardzo gustuje w produktach pod prysznic, które czasem mogę użyć zamiast produktu go golenia (wygoda szczególnie podczas krótkich wyjazdów, gdzie mały bagaż jest bardzo wskazany). 

Krem do rąk LPM: Gęsta, kremowa konsystencja bardzo dokładnie wsmarowuje się w skórę. Ogromny plus za to, że nie zostawia osadu tłustego na skórze, dzięki czemu bez czekania możemy robić to na co mamy ochotę. Dłonie same w sobie po użyciu kremu wydają się delikatniejsze i gładsze. Ja osobiście jednak nie czułam nawilżenia. Wrażenie suchych dłoni zostało mimo, że uczucie powłoki również było. Dziwna sprawa wam powiem bo efekt był jak by go nie było. Różnice w nawilżeniu zauważyłam dopiero po dłuższym stosowaniu. A tak całkiem szczerze to jak smarowałam dłonie prawie co godzinę to wieczorem ta suchość zaczęła zanikać. Zapach? Jak dla mnie super. Delikatny, łagodny i bardzo przyjemny. Złapałam się potem, że co chwilę wącham dłonie. Więc uwaga... zapach uzależnia... w pozytywnym sensie. Po paru dniach używania kremu regularnie, suchość dłoni całkowicie zeszła. Dodam jeszcze, że krem idealnie się sprawdza dla tych kobiet co ściągają hybrydę acetonem. Po wsmarowaniu kremu widać dużą różnicę. 

Co ogólnie mam do powiedzenia o Le Petit Marseillais? Urzekła mnie firma sama w sobie. Bardzo wyróżniają się ich produkty pod względem składu i kombinacji zapachowych. Czuć, że mamy do czynienie z czymś wyjątkowym i tak właśnie się czujemy po użyciu produktów tej firmy. Wyjątkowo. 


Każdy kto ma ochotę czuć się wyjątkowo to podaję hasło do rejestracji na ambasadorkalpm.pl #czekamnanowakampanielpm



niedziela, 24 kwietnia 2016

Emolium. Łagodna emulsja micelarna oraz krem specjalny




Krem specjalny czyli kompletny emolium do pielęgnacji skóry suchej, podrażnionej i skłonnej do alergii. skuteczny również dla skóry skłonnej do zmian atopowych.  Co ważne można stosować od 1 miesiąca życia. 

Co o nim wiemy: 
  • Odbudowuje barierę naskórkową.
  • Nawilża i natłuszcza.
  • Ogranicza przeznasórkową utratę wody. 
  • Łagodzi świąd. 
  • Uzupełnia niedobory lipidów w skórze.
  • Skóra staje się mniej podatna na podrażnienia. 
  • Zmiękcza i uelastycznia naskórek. 
  • Doskonale rozprowadza się na skórze, pozostawiając na jej powierzchni cieńki film. 


Łagodna emulsja micelarna Emolium czyli kompletny emolient zalecany do codziennego oczyszczania skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Dzięki zawartości miceli skutecznie i delikatnie oczyszcza twarz i okolice oczu.

Co o niej wiemy.


  • Skutecznie usuwa makijaż.
  • Zawiera 5 składników nawilżających : olej winogronowy, pantenol, wyciąg z alg, alantoina, mocznik.
  • Nie narusza bariery lipidowej, dzięki czemu nie podowuje podrażnień.
  • Bez parabenów, mydła, SLS*, SLES* (wytłumaczenie na samym końcu :) )
  • Przebadana okulistycznie i dermatologicznie. 

Substancje aktywne w kremie specjalnym: Cola Lipid BP, olej macadamia, urea, trójglicerydy z kukurydzy, masło shea, hialuronian sodu, olej parafinowy, kwas mlekowy, alantoina.

Substancje aktywne w emulsji micelarnej: Moisturizing factor ( w tym mocznik), olej winogronowy, pantenol, wyciągi z alg, alantoina. 


Zaskoczyła mnie świetna gęstość emulsji micelarnej, gdyż idealnie się ją nakłada, nie spływa i rozsmarowuje :)


Co sądzę? :
Skóra po regularnym używaniu Emolium - łagodnej emulsji micelarnej stała się gładka. Koloryt na twarzy wyrównał się. Nie ma już wrażenia, że skóra piecze i jest ściągnieta. Ogromną dla mnie zaletą jest fakt, że zmiany atopowe bardzo przygasły i z dnia na dzień widać jak skóra się goi. (Dokupiłam Emolium krem specjalny i ten duet działa dosłownie cuda). Oczyszczanie skóry stało się przyjemnością a nie obowiązkiem. Stosowałam na dwa sposoby. I nakładałam na twarz a potem przecierałam wacikiem oraz myłam twarz produktem a potem zmywałam wodą. Pierwszy sposób okazał się lepszy w moim przypadku. Emolium emulsja micelarna dokładnie oczyszczała mi twarz i co ważne nie pozostawiła tłustych osadów oraz nie podrażniała mojej skóry. Stałam się wielką fanką tego produktu oraz fanką innych produktów tej firmy. Jedyne co mi przeszkadza to dziwny zapach - ale nie jest to dla mnie problemem bo produkt jest 100% skuteczny i przyniósł mojej buzi ogromną ulgę. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak miło jest gdy widać różnicę (u mnie w szczególności na brodzie gdzie zmiany atopowe nie dawały mi żyć). Jak mogę określić produkt? Skuteczny, wydajny i genialny. Dodam jeszcze, że gęsta konsystencja sprawia, że łatwo się go stosuje i głęboko wnika w skórę. Czy kupiła bym jeszcze raz ten produkt? Zdecydowanie tak i z pewnością od teraz zawsze będzie się u mnie znajdował. Pora wyruszyć i zobaczyć co jeszcze firma proponuje, gdyż na tą chwilę oba produkty, które od nich mam sprawdziły się idealnie! Pozdrawiam

*"SLS i SLES  to tanie detergenty syntetyczne, stosowane od dawna w przemyśle do odtłuszczania i mycia urządzeń oraz pomieszczeń. Możemy je znaleźć w praktycznie każdym szamponie, żelu myjącym, czy płynie do kąpieli.  Są to prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne ze składników stosowanych w pielęgnacji skóry i produktach do pielęgnacji włosów. To związki chemiczne powodujące lepsze pienienie się produktu, do którego są dodawane. Powodują przesuszenie skóry, zaburzają wydzielanie łoju i potu, podrażniają skórę, wywołują świąd i wypryski. Przyczyniają się do powstawania plam, guzków zapalnych i cyst ropnych (w tym prosaków). Szczególnie szkodliwie działają na skórę dzieci, niemowląt oraz na skórę w okolicach narządów płciowych.
Badania na University Medical College of Georgia, wskazały, że SLS po wniknięciu do organizmu, kumuluje się w tkankach. Badanie pokazało również, że SLS dostając sie do oczu małych dzieci może powodować ich uszkodzenie, a u osób dorosłych rozwój zaćmy.
SLS jest szkodliwy dla skóry i włosów. Czyści przez niszczenie warstwy lipidowej  skóry i przez to działa wysuszająco, co przy cerze trądzikowej może powodować nadmierne tłuszczenie sie skóry, która ”broni się” wydzielając łój. Otrzymuje się w ten sposób skutek odwrotny do zamierzonego.
Oczywiście w kosmetykach jest niewielki procent tych substancji, ale mogą się one kumulować w organizmie osiągając niebezpieczną ilość. Dlatego warto czytać składy kosmetyków i unikać kupowania tych zawierających  SLS lub SLES. Największy problem stanowi znalezienie w marketach szamponu lub żelu pod prysznic, bez takowych związków.  Warto wtedy zajrzeć  do działu dziecięcego. Niektóre firmy zadbały o to, by nie narażać naszych pociech na kontakt z tymi substancjami, tworząc odpowiednie kosmetyki . My dorośli też możemy z powodzeniem, z nich korzystać." Cytowane z : http://e-naturalna.pl/2010/05/sodium-lauryl-sulfate-sls-sodium-laureth-sulfate-sles/ 

Informacje co do składu i opisu zaciągnięte z : http://emolium.pl/ 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Werther's Original - Creamy Filling.

#rekomendujto



#swiatkarmelu


#werthersoriginal


Werther'S Original Creamy Filling co o nich wiemy od producenta. 
Stworzone zostały w oparciu o wyjątkową recepturę. Łączy ona w sobie świeżą śmietankę i prawdziwe masło oraz poświęcenie i miłość. Są słodkie i delikatne a w tym wydaniu zabierają nas do świata karmelu. Połączenie śmietankowych cukierków z delikatnym karmelowym nadzieniem podkreśla szczęśliwe chwile dzieciństwa, gdyż dorośli też lubią poddać się słodkiej przyjemności. 


Co jest takie wyjątkowe w Werthers'S Original Creamy Filling? 
  • "Śmietankowy cukierek, który zaskakuje delikatnym karmelowym wnętrzem."
  • "Bogaty smak, który przypomni Ci, że ty także jesteś kimś wyjątkowym."
  • "Ponad 100 lat tradycji."
  • "Najwyższa jakość Werther'S Original."

Skład: "Cukierki śmietankowe z kremowym nadzieniem karmelowym. Składniki: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, śmietanka ( z mleka) (7%), skondensowana słodka serwatka (z mleka), masło (z mleka) (4,5%), skondensowane mleko odtłuszczone, syrop sacharozowy, sól, tłuszcz mleczny, produkt z serwatki (mleka), emulgator: lecytyny (soja), aromat.  - Przyznacie, że jak na słodycze to skład jest niezły :) .

Z ciekawości weszłam na : http://www.werthers-original.com/ i wybierałam różne kraje aby zobaczyć jakie mają produkty i wiecie co? Jestem wręcz smutna, że u nas ten wybór jest tak tragicznie ubogi! 


Od 4.04 do 6.05.2016 Werther'S zaprasza nas do wzięcia udziału w konkursie. Ja również zapraszam na: www.swiatkarmelu.pl . Tam znajdziecie więcej informacji :) Pamiętaj ... Ty także jesteś kimś wyjątkowym. 



Co sądzimy na temat Werther'S Original Creamy Fillinig ? Werther'S Original pojawiały się u nas w domu dość regularnie. Ostatnio troszkę mniej ponieważ synom się zaczęły przejadać. Odkąd mamy styczność z Creamy Filling zaczęły ponownie gościć bardzo często pod naszym dachem. Smak i wyjątkowość zostały a karmel sprawił, że jedząc je odkrywamy coś nowego. Przestały być czymś oczywistym a stały się świetną alternatywą. Dlaczego u nas goszczą? Ich skład jest dla nas bardzo przekonujący a smak idealnie trafia w nasze gusta. Niestety większość słodyczy to sama chemia a Werther'S oferuje nam tzw lepszy produkt. Jeżeli lubicie zrobić dzieciom niespodziankę wrzućcie im cukierka do śniadaniówki a i nam dorosłym podczas ciężkiego dnia w pracy Werther'S pozwoli na chwilę odetchnienia. Pozdrawiamy 

Ps. Ten karmel... cudo :)